Ostatnimi dniami miałam przed sobą książkę pt. „Gra o tron” oraz serial pod takim samym tytułem. Problem miałam nie lada. Czytać książkę, oglądać serial, jednocześnie, na przemian. Pomysłu nie miałam, a nie chciałam w żaden sposób jednego lub drugiego zepsuć przez zbyt pochopną decyzję. Kierując się faktem, że książka była pierwsza, więc spora część osób czytała potem oglądała i ja wzięłam się za książkę, odkładając serial na później. I to był błąd! Książka mnie znudziła. Ja przepraszam najmocniej wszystkich fanów książki i zarazem krytyków serialu. To do mnie nie trafia, nie wiem czemu, nie mam pojęcia, po prostu to nie to? Nie mój gust, za dużo s-f chyba ostatnio przeczytałam i tak jakoś wyszło.
Ugrzęzłam gdzieś na ślubie khala Drogo i Dany (Ci którzy czytali wiedzą, że to jakiś początek) i dalej ani rusz, się starałam i czytałam, ale jak tu czytać, gdy nie rozumiem kompletnie treści? Będąc już zniechęcona tym faktem, że tak się sprawa potoczyła z książką chęci do serialu też mi przeszły, ale no włączyłam. I niespodzianka.
Przyznam się bez bicia, ja wiem, że ja tak nie powinna zepsułam cały sens serialu i w ogóle, ale najpierw obejrzałam chyba trzykrotnie jedynie wątek Dany, Drogo i dopiero potem zabrałam się za serial w całości, a nie okrojonej fragmentarycznie części. Więc jeśli któraś z dziewczyn lubi wysokich, długowłosych, brodatych, umięśnionych, brudnych brutali to zrobi tak jak ja, lub jeśli któryś z panów lubi srebrnowłose niewiasty o fioletowych oczach to także tak uczyni. Ale wracając do sedna.
A wszystko zaczyna się od dezercji. Uciekinier z Nocnej Straży, po niewytłumaczalnych zjawiskach za murem, co sił w nogach ucieka właśnie do Winterfell(chodzące trupy z niebieskimi oczami potrafią wystraszyć), gdzie zostaje skazany przez Lorda Eddarda Starka na karę śmierci. Po powrocie dowiaduje się, że namiestnik Jon Arryn umarł, który był zresztą mężem jego żony Catelyn. Wtedy też mamy zaszczyt poznać chyba tak naprawdę jedną z najbardziej dla mnie komicznych postaci, szkoda, że w taki głupi, okrutny, a i śmieszny sposób został zabity… Mowa tutaj o Viserysie Targaryen. Czyli mistrzu intrygi, ciętej riposty, wybuchania, miotania, krzyczenia, bluzgania, plucia i cokolwiek tu dopiszecie będzie prawdą. W imię sojuszu, który ma pomóc mu odzyskać tron, sprzedaje swoją siostrę dotrackiemu khalowi za żonę, a tą zapłatą jest jego armia, pod wodzą Viserysa. I w tym momencie wszystkie panie wzdychają i ochają, gdyż na scenę wjeżdża Drogo i kolana miękną. Dokonuje się ‘podgląd’ Daenerys i z aprobatą odchodzi. Sceny z dotrackiego ślubu według mnie były świetne, ale mimo wszystko ostatnie minuty odcinka oglądałam z rosnącą przyjemnością. Chyba właśnie wtedy zaczyna się ta przemiana Dany, bo porównując jej postać z pierwszego odcinka i ostatniego przeszła niewiarygodną przemianę.
Dalej wam nie będę streszczała odcinka, ale przyznam szczerze ogląda się go z wielką ciekawością, a nawet większą niż dużą.
Już niedługo kolejny odcinek

Luty 5th, 2012
Brooklyn
Tytuł: Crescendo

Pierwsza rzecz, o której chciałabym napisać- nie zamierzam zastanawiać się tu ani osądzać ile w tej książce jest prawdy, a ile fikcji. Jednak jestem pewna, że lepiej będzie się ją czytało osobom, które albo potrafią potraktować tą książkę jako fikcję literacką, albo tym, które nie uważają Kościoła jako instytucji bez skazy. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy i to tyle na ten temat.
Witam ponownie! Dzisiaj postanowiłam podzielić się z Wami moją opinią na temat książki pod tytułem „Wezwanie” autorstwa Kelley Armstrong. Niedawno przypomniałam sobie o tej książce, która dumnie stoi na mojej półce. A może jednak nie aż tak dumnie …. Dawno, dawno temu, wybrałam się na wycieczkę do księgarni z zamiarem kupna lekkiej lektury. Gdy zobaczyłam „Wezwanie” wiedziałam, że muszę je mieć. Kto z nas nie lubi pięknych okładek?